Są w Polsce imprezy dobrze i profesjonalnie organizowane. Imprezy łączące interesy zawodników, kibiców oraz sponsorów. Siatkówka, miting Pedros Cup, Tour de Pologne.
Pamiętam Tour de Pologne jakieś 10-8 lat temu gdy wyścig kończył się podjazdem pod Orlinek w Karpaczu. Wtedy wydawała mi się to jedna z najlepiej zorganizowanych imprez sportowych w Polsce. Pamiętam nawet, że Fiat był wtedy głównym sponsorem. Patroni medialni tej imprezy chyba się też nie zmienili od tamtego czasu.
Tym bardziej żal patrzeć co się w tym roku z największą polską imprezą kolarską porobiło. Ambitne plany, aby przy okazji wyścigu pokazywać i promować ścianę wschodnią legły w gruzach. Wszystko przez niepogodę i samych kolarzy. Pogody jak wiadomo, nigdy nie można przewidzieć, kolarze mogli jednak zachować się nieco profesjonalniej a nie po prostu kończyć jazdę przed czasem.
Impreza zbiera coraz więcej głosów krytycznych z rozmaitych stron: większości nie podoba się termin (to akurat od przyszłego roku się zmieni), kibicom telewizyjnym nie podoba się formuła kończenia etapów rundami, kibicom na trasie nie podoba sie sposób ekspozycji sponsorów na trasie, sponsorom nie podoba się zachowanie zawodników. I jakoś mało w tym widzę błędów organizatora, który stara się zadowolić jak najwięcej stron.
Jedno tylko mogę napisać. Panie Czesławie, proszę się nie zrażać. Udało się panu zrobić bardzo dobrą imprezę. W przyszłorocznym sierpniowym terminie na pewno uda się odbudować to co się załamało w tym roku.
A dla kolarzy przypomnienie słynnego etapu z Giro z 1988 roku, w którym jechał Czesław Lang i Lech Piasecki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolarstwo. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 września 2008
sobota, 29 grudnia 2007
wielka pętla startuje w Szkocji?
Tour de France był już niemal pogrzebany, jednak jak się okazuje nie do końca.
Rząd szkocki chciałby bowiem, by wyścig rozpoczynał się w Edynburgu lub Glasgow i oficjalnie zwrócił się z tym do organizatorów wyścigu.
Dla szkockiej autonomii może to być bardzo dobra strategia promocyjna, zapewniająca duże zainteresowanie mediów i jednocześnie w miarę bezpieczna, bo pozwala na unikniecie ewentualnych konotacji ze skandalami dopingowymi. No i do tego taki mały prztyczek w kierunku Londynu, ale to już takie ich wyspiarskie sprawy.
Rząd szkocki chciałby bowiem, by wyścig rozpoczynał się w Edynburgu lub Glasgow i oficjalnie zwrócił się z tym do organizatorów wyścigu.
Dla szkockiej autonomii może to być bardzo dobra strategia promocyjna, zapewniająca duże zainteresowanie mediów i jednocześnie w miarę bezpieczna, bo pozwala na unikniecie ewentualnych konotacji ze skandalami dopingowymi. No i do tego taki mały prztyczek w kierunku Londynu, ale to już takie ich wyspiarskie sprawy.
wtorek, 27 listopada 2007
już po T-Mobile
Stało się. Jeszcze trzy tygodnie temu T-Mobile jedynie rozważał wycofanie sie ze sponsorowania największej kolarskiej grupy zawodowej, a dziś już to stało sie faktem. Ekipa została rozwiązana.
Powodem, jakże by inaczej, liczne skandale dopingowe.
Ekipa ma mieć ponoć innego sponsora i nosić nazwę High Road Team, ale budżet zespołu raczej się mocno uszczupli.
Powodem, jakże by inaczej, liczne skandale dopingowe.
Ekipa ma mieć ponoć innego sponsora i nosić nazwę High Road Team, ale budżet zespołu raczej się mocno uszczupli.
niedziela, 11 listopada 2007
skandale dopingowe grzebią kolarstwo
...przynajmniej w oczach sponsorów.
W dopingu i jego wpływie na sponsoring kolarstwa pisałem już m.in. tu i tu. Historia w kolarstwie zdaje się nie mieć końca. Właśnie okazało się, iż Adidas przestał być sponsorem drużyny T-Mobile, a sam Deutsche Telekom, który jest głównym sponsorem drużyny to rozważa łącznie z Audi i Giantem, mniejszymi sponsorami.
Powód oczywisty: stosowanie niedozwolonych środków przez kolarzy. Adidas co prawda nie ujawnił jaką sumą wspiera kolarzy, jednak wiadomo, że w przypadku Deutsche Telekom jest to 14,5 miliona dolarów rocznie.
Nie jestem jakimś wielkim fanem kolarstwa ale strasznie mi szkoda tego sportu. Od kilku lat mam nieodparte wrażenie, że ciężko tam odnieść sukces nie korzystając z niedozwolonych środków. Nawet Lance Armstrong, największa gwiazda kolarstwa ostatnich lat nie jest oceniania jednoznacznie.
Kolarstwo jako sport stoi obecnie nad przepaścią i chyba władze UCI w tym roku to zrozumiały. Rozpoczęły najostrzejszą kampanię walki z dopingiem w swojej historii. Jeśli bój się nie uda dyscyplina straci kibiców, sponsorów a i mniej ludzi będzie się garnęło do jej uprawiania. To by była duża szkoda.
A na deser film o tym, jaki to emocjonujący sport.
W dopingu i jego wpływie na sponsoring kolarstwa pisałem już m.in. tu i tu. Historia w kolarstwie zdaje się nie mieć końca. Właśnie okazało się, iż Adidas przestał być sponsorem drużyny T-Mobile, a sam Deutsche Telekom, który jest głównym sponsorem drużyny to rozważa łącznie z Audi i Giantem, mniejszymi sponsorami.
Powód oczywisty: stosowanie niedozwolonych środków przez kolarzy. Adidas co prawda nie ujawnił jaką sumą wspiera kolarzy, jednak wiadomo, że w przypadku Deutsche Telekom jest to 14,5 miliona dolarów rocznie.
Nie jestem jakimś wielkim fanem kolarstwa ale strasznie mi szkoda tego sportu. Od kilku lat mam nieodparte wrażenie, że ciężko tam odnieść sukces nie korzystając z niedozwolonych środków. Nawet Lance Armstrong, największa gwiazda kolarstwa ostatnich lat nie jest oceniania jednoznacznie.
Kolarstwo jako sport stoi obecnie nad przepaścią i chyba władze UCI w tym roku to zrozumiały. Rozpoczęły najostrzejszą kampanię walki z dopingiem w swojej historii. Jeśli bój się nie uda dyscyplina straci kibiców, sponsorów a i mniej ludzi będzie się garnęło do jej uprawiania. To by była duża szkoda.
A na deser film o tym, jaki to emocjonujący sport.
piątek, 26 października 2007
Skoda dalej z Tour de France
Jakiś czas temu pisałem o problemie wizerunkowym sponsorów Tour de France. Dziś natomiast przeczytałem, że Skoda rozszerzyła swoja zaangażowanie sponsoringowe w tą imprezę.
Mam trochę mieszane uczucia gdyż:
- z jednej strony podoba mi się długoterminowe zaangażowanie sponsoringowe
- z drugiej natomiast Tour ma na sobie piętno dopingu.
Podoba mi się natomiast postawa organizatorów, którzy postawili bardzo mocno na walkę z dopingiem i dzięki temu wyścig jest obecnie pokazywany już nie jako przykład dopingu ale walki z nim. Strategia trudna i ryzykowna ale chyba jedyna możliwa w tej chwili. A to, czy przyniesie pożądane efekty okaże się dopiero w przyszłym roku.
Mam trochę mieszane uczucia gdyż:
- z jednej strony podoba mi się długoterminowe zaangażowanie sponsoringowe
- z drugiej natomiast Tour ma na sobie piętno dopingu.
Podoba mi się natomiast postawa organizatorów, którzy postawili bardzo mocno na walkę z dopingiem i dzięki temu wyścig jest obecnie pokazywany już nie jako przykład dopingu ale walki z nim. Strategia trudna i ryzykowna ale chyba jedyna możliwa w tej chwili. A to, czy przyniesie pożądane efekty okaże się dopiero w przyszłym roku.
czwartek, 26 lipca 2007
show must go on?
To co dzieje się w tym roku z wyścigiem Tour de France to już nie jest kryzys. To KATASTROFA. Przypomnijmy: po raz pierwszy telewizja przerwała transmisję z wyścigu, z trasy został wycofany lider, dziś nikt nie jechał w żółtej koszulce a na dodatek gazeta Liberation zażądała przerwania wyścigu i zaprzestała publikacji jego wyników.
O reakcji sponsorów na te fakty pisze gazeta.pl:
"Telewizja France 2 już myśli o odnowieniu kontraktu, a za prawa do transmisji za rok płaci organizatorom 23 mln euro. Sponsor koszulki lidera bank LCL (dawny Credit Lyonnais) zanotował w lipcu znaczny wzrost rozpoznawalności marki. Sklepy Champion - sponsor koszulki w kropki dla najlepszego górala - przedłużają właśnie kontrakt o dwa lata.Gorzej jest w Niemczech. Oglądalność w prywatnej stacji SAT 1 wynosi 700 tys. osób, a reklamodawcy nie życzą sobie umieszczania reklam w czasie transmisji kolarskich"
Jakie z tego płyną wnioski? Moim zdaniem Tour właśnie na naszych oczach spada do sportowej trzeciej ligi pociągając za sobą całe zawodowe kolarstwo. Wyścig będzie się dalej odbywał jednak nie zgromadzi już międzynarodowej widowni. Zostanie raczej dużą lokalną imprezą ze wspaniałą przeszłością. Fakt, że LCL wzrasta rozpoznawalność marki to nie dziwne. Jelfie w polskich warunkach też na pewno wzrosła. Skojarzenie marki banku z oszustwami to strzelanie we własne kolano. Jedyne co ratuje w tej sytuacji markę banku to przywiązanie Francuzów do wyścigu i jego historii, choć właśnie Liberation zrobił w tym narodowym monolicie dużą szczelinę.
Jak Waszym zdaniem potoczą się losy TdF w przyszłym roku?
O reakcji sponsorów na te fakty pisze gazeta.pl:
"Telewizja France 2 już myśli o odnowieniu kontraktu, a za prawa do transmisji za rok płaci organizatorom 23 mln euro. Sponsor koszulki lidera bank LCL (dawny Credit Lyonnais) zanotował w lipcu znaczny wzrost rozpoznawalności marki. Sklepy Champion - sponsor koszulki w kropki dla najlepszego górala - przedłużają właśnie kontrakt o dwa lata.Gorzej jest w Niemczech. Oglądalność w prywatnej stacji SAT 1 wynosi 700 tys. osób, a reklamodawcy nie życzą sobie umieszczania reklam w czasie transmisji kolarskich"
Jakie z tego płyną wnioski? Moim zdaniem Tour właśnie na naszych oczach spada do sportowej trzeciej ligi pociągając za sobą całe zawodowe kolarstwo. Wyścig będzie się dalej odbywał jednak nie zgromadzi już międzynarodowej widowni. Zostanie raczej dużą lokalną imprezą ze wspaniałą przeszłością. Fakt, że LCL wzrasta rozpoznawalność marki to nie dziwne. Jelfie w polskich warunkach też na pewno wzrosła. Skojarzenie marki banku z oszustwami to strzelanie we własne kolano. Jedyne co ratuje w tej sytuacji markę banku to przywiązanie Francuzów do wyścigu i jego historii, choć właśnie Liberation zrobił w tym narodowym monolicie dużą szczelinę.
Jak Waszym zdaniem potoczą się losy TdF w przyszłym roku?
czwartek, 19 lipca 2007
z cyklu zdarzyło się wczoraj
Dzień bez pisania i dwa spore wydarzenia w plecy.
Na moment warto wrócić do dnia wczorajszego. Na początek do kolarstwa. Chyba niechcący wywołałem temat dopingu na Tour de France. Tym razem podejrzenie padło na Patricka Sinkiewitza, u którego wykryto ślady stosowania testosteronu. Nie to jest jednak najważniejsze. Najważniejszy jest fakt, że dwie czołowe niemieckie telewizje ARD i ZDF natychmiast przerwały transmisje z wyścigu. Pisze o tym m.in Gazeta.pl. Musze przyznać, że mnie zamurowało pozytywnie. Do tej pory nie przypominam sobie, żeby media podejmowały tak drastyczne kroki w walce z dopingiem. Wypada pogratulować odwagi. Z drugiej strony barykady jest Bogu ducha winny organizator, który za nic na świecie nie jest w stanie sprawdzić czy wszyscy zawodnicy startujący w wyścigu są czyści. Na pewno nie będzie mu łatwiej walczyć o sponsorów w przyszłym roku. Sytuacja trochę bez wyjścia, jednak cieszę się, że media aktywnie zaangażowały się w walkę z dopingiem.
I przeskok do piłki nożnej. PGE, o której pisałem odkryła trochę więcej na temat sponsoringu drużyny z Bełchatowa. Wiemy, że nowe logo pojawi się na koszulkach, wiemy, że budżet klubu urośnie znacznie. Pojawiły się nawet spekulacje że wyniesie 40 milionów złotych, zresztą zdementowane. Więc wiemy tyle, że kwota sponsoring to tajemnica kontraktu. Natomiast pojawiło się również uzasadnienie tego sponsoringu ze strony PGE.
"...Futbol jest przecież najbardziej popularnym sportem w Polsce. GKS zamierza walczyć o pozycję lidera w Orange Ekstraklasie, tak Polska Grupa Energetyczna chce walczyć o najwyższą pozycję na rynku w Polsce"
Poczekamy, zobaczymy. Na razie trzymamy kciuki za PGE GKS Bełchatów w Pucharze UEFA.
Na moment warto wrócić do dnia wczorajszego. Na początek do kolarstwa. Chyba niechcący wywołałem temat dopingu na Tour de France. Tym razem podejrzenie padło na Patricka Sinkiewitza, u którego wykryto ślady stosowania testosteronu. Nie to jest jednak najważniejsze. Najważniejszy jest fakt, że dwie czołowe niemieckie telewizje ARD i ZDF natychmiast przerwały transmisje z wyścigu. Pisze o tym m.in Gazeta.pl. Musze przyznać, że mnie zamurowało pozytywnie. Do tej pory nie przypominam sobie, żeby media podejmowały tak drastyczne kroki w walce z dopingiem. Wypada pogratulować odwagi. Z drugiej strony barykady jest Bogu ducha winny organizator, który za nic na świecie nie jest w stanie sprawdzić czy wszyscy zawodnicy startujący w wyścigu są czyści. Na pewno nie będzie mu łatwiej walczyć o sponsorów w przyszłym roku. Sytuacja trochę bez wyjścia, jednak cieszę się, że media aktywnie zaangażowały się w walkę z dopingiem.
I przeskok do piłki nożnej. PGE, o której pisałem odkryła trochę więcej na temat sponsoringu drużyny z Bełchatowa. Wiemy, że nowe logo pojawi się na koszulkach, wiemy, że budżet klubu urośnie znacznie. Pojawiły się nawet spekulacje że wyniesie 40 milionów złotych, zresztą zdementowane. Więc wiemy tyle, że kwota sponsoring to tajemnica kontraktu. Natomiast pojawiło się również uzasadnienie tego sponsoringu ze strony PGE.
"...Futbol jest przecież najbardziej popularnym sportem w Polsce. GKS zamierza walczyć o pozycję lidera w Orange Ekstraklasie, tak Polska Grupa Energetyczna chce walczyć o najwyższą pozycję na rynku w Polsce"
Poczekamy, zobaczymy. Na razie trzymamy kciuki za PGE GKS Bełchatów w Pucharze UEFA.
poniedziałek, 16 lipca 2007
wielka pętla czy pętelka
Dziś dzień przerwy na Wielkiej Pętli, więc warto choć chwilę przyjrzeć się tym, którym ryzyko nie są obce. Tylko ryzykanci lub szaleńcy mogliby się bowiem skusić na sponsoring Tour de France po takiej serii skandali dopingowych jaka miała miejsce ostatnimi laty. Bycie kojarzonym z gigantycznym oszustwem nie jest pewnie idealnym atrybutem marki. Z tego powodu ze sponsorowania relacji z tej imprezy wycofał się niemiecki telekom T-Mobile. Z drugiej strony Tour to ponoć ciągle trzecia na świecie pod względem oglądalności impreza sportowa i sponsoring tego bądź co bądź renomowanego wyścigu wcale nie musiał być tak drogi – właśnie ze względu na te skandale. W tym roku na jazdę bez trzymanki zdecydowali się:
Przypadki Skody i banku LCL są szczególnie interesujące więc przyjrzyjmy się im nieco bliżej.
Na pierwszy rzut oka obecność w gronie sponsorów prestiżowego francuskiego banku może dziwić. Nie wiem jak zareagowali by klienci jakiegokolwiek banku, gdyby dowiedzieli się, że instytucja którą obdarzają zaufaniem jest „choćby mocno pośrednio” zamieszana w oszustwo. Sytuacja Le Credit Lyonnais jest jednak trochę inna. Bank jest zaangażowany w sponsoring wyścigu od 1981 roku. Co więcej od 1987 bank widnieje na żółtej koszulce lidera wyścigu. Mając za sobą taką historię łatwiej jest wytłumaczyć się w oczach klientów z oszustw dopingowych. Bank jest nawet w niezłej sytuacji - swoją postawą komunikuje bowiem: patrzymy na wszystko długoterminowo i nie będziemy zmieniać raz podjętej decyzji ze względu na złą sytuację, która jest przejściowa. W inwestowaniu długoterminowym argument nie do zbicia. Nieprawdaż?
Historia Skody jest nieco mniej fortunna. Firma postanowiła postawić strategicznie na sponsoring kolarstwa w 2004 roku. W tym samym roku wybucha fatalna seria przyłapań na stosowaniu EPO i wykluczeń największych kolarzy z udziału w imprezach. Debiut sponsoringowy nie do pozazdroszczenia. Firma jednak nie przestraszyła się skandali dopingowych i konsekwentnie w sowich działaniach stawia na kolarstwo. Związała się strategicznie z UCI, kilkoma teamami kolarskimi, a w Polsce patronuje serii Skoda Auto Grand Prix MTB. Zawsze może się wytłumaczyć, że najnowszy Roomster też jeździ na dopalaczach. A dla kierowcy to raczej pozytywny komunikat.
A jak Waszym zdaniem powinni się zachowywać sponsorzy w przypadku afer dopingowych?
Przypadki Skody i banku LCL są szczególnie interesujące więc przyjrzyjmy się im nieco bliżej.
Na pierwszy rzut oka obecność w gronie sponsorów prestiżowego francuskiego banku może dziwić. Nie wiem jak zareagowali by klienci jakiegokolwiek banku, gdyby dowiedzieli się, że instytucja którą obdarzają zaufaniem jest „choćby mocno pośrednio” zamieszana w oszustwo. Sytuacja Le Credit Lyonnais jest jednak trochę inna. Bank jest zaangażowany w sponsoring wyścigu od 1981 roku. Co więcej od 1987 bank widnieje na żółtej koszulce lidera wyścigu. Mając za sobą taką historię łatwiej jest wytłumaczyć się w oczach klientów z oszustw dopingowych. Bank jest nawet w niezłej sytuacji - swoją postawą komunikuje bowiem: patrzymy na wszystko długoterminowo i nie będziemy zmieniać raz podjętej decyzji ze względu na złą sytuację, która jest przejściowa. W inwestowaniu długoterminowym argument nie do zbicia. Nieprawdaż?
Historia Skody jest nieco mniej fortunna. Firma postanowiła postawić strategicznie na sponsoring kolarstwa w 2004 roku. W tym samym roku wybucha fatalna seria przyłapań na stosowaniu EPO i wykluczeń największych kolarzy z udziału w imprezach. Debiut sponsoringowy nie do pozazdroszczenia. Firma jednak nie przestraszyła się skandali dopingowych i konsekwentnie w sowich działaniach stawia na kolarstwo. Związała się strategicznie z UCI, kilkoma teamami kolarskimi, a w Polsce patronuje serii Skoda Auto Grand Prix MTB. Zawsze może się wytłumaczyć, że najnowszy Roomster też jeździ na dopalaczach. A dla kierowcy to raczej pozytywny komunikat.
A jak Waszym zdaniem powinni się zachowywać sponsorzy w przypadku afer dopingowych?
Subskrybuj:
Posty (Atom)